Rosja – Zachód. Ukryta wojna

„Partia rosyjska”

Klasycznym przykładem zdobywania wpływów w różnych krajach i wpływania na ich funkcjonowanie jest budowa prorosyjskich obozów. W Europie Środkowej i Wschodniej nie ma choćby jednego państwa, gdzie nie pojawiałyby się ugrupowania i politycy stawiający na Moskwę. Niekoniecznie są to komuniści (Ukraina, Mołdawia, Czechy) czy postkomunistyczna lewica (Niemcy, Polska, Rumunia, Węgry, Bułgaria). Rosja stara się mieć sojuszników także na prawicy, na ogół populistycznej czy skrajnie narodowej. Nawet jeśli takie partie swoich sympatii do Moskwy nie głoszą otwarcie, to prowadzą politykę dla niej korzystną (np. bułgarska Ataka). Szczególnie wygodnym sprzymierzeńcem są populiści. Estońska Keskerakond ma nawet umowę o współpracy z putinowską Jedną Rosją. Jak ona wygląda, pokazuje ostatnia kampania wyborcza, gdy wybuchła afera z finansowaniem Estończyków przez Moskwę za pośrednictwem Cerkwi.

Na Litwie Moskwa realizowała kolejne „projekty”: Kazimiera Prunskiene (TW Szatrija), Rolandas Paksas, Wiktor Uspaskich. W Polsce była Samoobrona, a dziś jest Palikot. Na Słowacji władzę właśnie znów objął SMER rusofila Roberta Fico, kiedyś był Vladimir Mečiar. Zadaniem sojuszników Moskwy ma być, co najmniej, sabotaż prozachodniego kierunku polityki państwa. W takich przypadkach Kreml nie cofa się nawet przed finansowym czy agenturalnym wsparciem, jak np. kolejnych polityków usiłujących obalić ekipę Micheila Saakaszwilego w Gruzji.

Ważnym elementem ekspansji rosyjskiej jest wiązanie ze sobą indywidualnych polityków, urzędników i biznesmenów. Wspieranie ich drogi na szczyty władzy. W ostatnim czasie widać to szczególnie na przykładzie Ukrainy, gdzie ministrem obrony został Rosjanin podejrzewany o związki z GRU, a szefem bezpieki Rosjanin, były kagiebowiec i weteran z Afganistanu. Inne kluczowe stanowiska piastują ludzie, którzy na handlu z Gazpromem zbudowali ogromne majątki: minister finansów Choroszkowski, szef MSZ...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: