Nie ma wspanialszych sprzymierzeńców! Ci dzielni Polacy

3 października pod pomnikiem Pierwszej Dywizji Pancernej w Warszawie odbędzie się niezwykła uroczystość. Trzej bracia z Kanady złożą wieńce od wszystkich Kanadyjczyków, aby uhonorować żołnierzy gen. Maczka. O „Projekcie Maczek” i o tym, jak postrzega historię Polski oraz dlaczego chciał złożyć hołd polskim oddziałom walczącym na Zachodzie, opowiada weteran Armii Kanadyjskiej, historyk wojskowości kpt. Barry Sheehy, gość specjalny X Festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci. Rozmawia Magdalena Łysiak
 
 
 
Jest Pan oficerem Armii Kanadyjskiej, historykiem wojskowości, na przełomie września i października przyjeżdża Pan do Polski, aby złożyć wieńce od obywateli Kanady pod pomnikiem Pierwszej Dywizji Pancernej w Warszawie. Skąd pomysł, żeby uhonorować żołnierzy tak dalekiego kraju?
 
Regularnie zabierałem swoją rodzinę do Normandii na wakacje. Uważałem, że moje dzieci powinny zobaczyć miejsca lądowania aliantów, a także cmentarze, na których zostali pochowani ci, którym nie dane było doczekać końca wojny. Chciałem, żeby zrozumiały, że wolność ma swoją cenę. Podczas jednej z takich wizyt dołączyli do nas moi bracia. Odwiedziliśmy Falaise i Mont Ormel (Wzgórze 262), które zdobyła polska Pierwsza Dywizja Pancerna, jako część Pierwszej Kanadyjskiej Armii, i broniła go potem przez dwa dni. Armia niemiecka nacierała od przodu, a od tyłu – Pancerne Dywizje SS. Przez większość czasu Polacy byli zupełnie odcięci. Walki w tamtym miejscu były jednymi z najbardziej zaciętych podczas całej II wojny światowej. Żołnierze polscy utrzymali Mont Ormel do czasu przebicia się Kanadyjczyków. Stałem na tamtym wzgórzu i podziwiałem w myślach niezwykły wyczyn Polaków. Byłem poruszony do łez. Tego dnia przyrzekłem sobie, że kiedyś znajdę sposób na uhonorowanie ich odwagi, i to nie tylko tych spod Mont Ormel, ale wszystkich, którzy walczyli i ginęli podczas II wojny.
 
Udało się doprowadzić to zamierzenie do...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: