Husaria przestworzy. Na marginesie produkcji filmowych o Dywizjonie 303

Dodano: 11/09/2018 - Nr 37 z 12 września 2018

Historia [Odbudować zbiorową pamięć]

Na ekrany polskich kin wleciały dwa dywizjony 303 – ten bardziej „brytyjski” pod tytułem „303. Bitwa o Anglię”, i ten polski „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” – chwalący się tym, że opiera się na fabule słynnej książki Arkadego Fiedlera. Paradoksalnie, bardziej prawdziwa, bo zawierająca m.in. kluczową w moim mniemaniu dla zrozumienia losów dywizjonu scenę, jest produkcja angielska. Obie zaś składają się na jakby dwuczęściową filmową story o polskich pilotach tłukących Szwabów na brytyjskim niebie. Dywizjon 303 nosił imię Tadeusza Kościuszki, a jego przedwojenne tradycje wywodziły się od warszawskiego III Dywizjonu Myśliwskiego 1. Pułku Myśliwskiego i 111. Eskadry Kościuszkowskiej. Opowiadając historię dywizjonu, trzeba więc zacząć od Kościuszki – zresztą sam fakt, że nazwisko Naczelnika insurekcji pojawia się w ustach Anglików w filmie, stanowi swego rodzaju „skok w czasoprzestrzeni” do roku 1794. Polska jest po II rozbiorze, na krawędzi, walczy resztkami sił z Rosją
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze