FOZZ: jak bezpieczniacy stali się biznesmenami 

Dodano: 11/09/2018 - Nr 37 z 12 września 2018

Felieton [Jedziemy]

W kajdankach do Polski wrócił Dariusz Przywieczerski. 12 lat temu człowiek ten został skazany za wyprowadzenie z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego półtora miliona dolarów. Gdyby nie to, co dzisiaj wiemy o FOZZ, ta kwota mogłaby wydawać się duża. Jednak w porównaniu z miliardami dolarów przewalonych przez ten fundusz wygląda ona raczej na drobne, które wypadły z kieszeni uciekającym z workami pieniędzy po napadzie na bank gangsterom.   Na czym polegał patent, wg którego okradziono nas na grube miliardy dolarów, którymi dysponowały w schyłkowym PRL-u centrale handlu zagranicznego? Te pieniądze stały się zasobem na rabunku, na którym zbudowano tak zwany biznes w Trzeciej RP. Tęgie głowy komunistycznej bezpieki wymyśliły to mniej więcej tak: formalnie będziemy skupować polskie długi za granicą po niższej cenie. Takie działanie jest nielegalne, będzie więc świetne uzasadnienie dla nadania tej całej operacji klauzuli tajności. Gdyby ktoś pytał, powiemy, że działamy
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze