Nowe otwarcie Morawieckiego

Dla opozycji to najważniejsze wybory po 1989 r. i walka o życie. Dla PiS – możliwość odbicia wielu bastionów koalicji PO-PSL i przetarcie przed wyborami do europarlamentu i przed bitwą o parlament. Do gry wraca po dłuższej nieobecności Jarosław Kaczyński, który zamierza wspierać kandydatów PiS do samorządów, a także samego premiera – Mateusza Morawieckiego.


Powodów do zadowolenia partia rządząca ma co najmniej kilka. Satysfakcję przynoszą sondaże. W żadnym z dużych miast politycy PiS nie są faworytami, ale też osiągają wyniki pozwalające im wierzyć w pozytywne rozstrzygnięcia w drugiej turze. Patryk Jaki goni w Warszawie Rafała Trzaskowskiego, traci do niego 4–5 pkt proc. (w zależności od pracowni badań). Jak na doświadczenie polityczne przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji oraz to, że nieustannie musi się tłumaczyć, iż jest z dużo mniejszego Opola, to całkiem niezły wynik. W Krakowie Małgorzata Wassermann już wyprzedziła o jeden punkt procentowy Jacka Majchrowskiego. To w ogóle specyficzny region dla PiS – partia Kaczyńskiego potrafiła w cuglach wygrać tu ostatnie wybory parlamentarne, zostawiając w tyle PO nie tylko w mieście, lecz nawet w województwie małopolskim. Jednak rok wcześniej, w 2014 r., w wyborach prezydenckich Marek Lasota wyraźnie przegrał dogrywkę z Jackiem Majchrowskim.
PiS zasadza się też w tym roku na sejmiki wojewódzkie. Chociaż w 2014 r. wygrało aż w ośmiu województwach, ostatecznie rządzi tylko na Podkarpaciu. Teraz sytuacja ma się diametralnie zmienić.

Sondaże ważne, ale nie do końca
Najbardziej wiarygodnym sondażem, mimo że przeprowadzonym jeszcze w kwietniu br., wciąż jest wewnętrzne badanie IBRiS dla SLD. Ankieterzy uzyskali odpowiedzi aż od 16 tys. respondentów, a wyniki zatrwożyły lewicową witrynę OKO.press. Rezultaty? PiS bierze aż 10 sejmików, tylko cztery zachowuje dla siebie Koalicja Obywatelska PO i Nowoczesnej. Z kolei w dwóch innych...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: