Ból głowy leśnego architekta. Inicjator programu Dziupla+

Głową muru nie przebijesz – mówią czasem przyjaciele, gdy bierzemy się do czegoś, co wydaje się niewykonalne. Tymczasem przyroda pokazuje, że jeżeli się bardzo chce, to ewolucja pomoże nawet w biciu głową w mur. Ot, taki dzięcioł…

Dzięcioły przeważnie najpierw słychać, a dopiero później można je dostrzec. Zawsze wtedy zadziwia mnie ta częstotliwość, która przebija najsprawniejszych ludzkich perkusistów. W zasadzie te serie krótkich, głuchych uderzeń można porównać tylko do jednego dźwięku – wydawanego przez karabin maszynowy. I nie jest to skojarzenie bez podstaw. Szacuje się bowiem, że w ciągu sekundy ptak ten jest w stanie uderzyć w korę drzewa od 10 do 20 razy, co oznacza, że puszcza serię szybciej niż AK-47.

Głową w mur
Gdyby komuś zachciało się poczuć, z jaką siłą dzięcioł uderza o pień drzewa, musiałby rozpędzić się do 25 km/h i uderzyć głową w twardą przeszkodę terenową. Lepiej więc nie próbować, niczym dobrym by się to nie skończyło. Pęknięcie czaszki i wstrząśnienie mózgu murowane.
Teraz wyobraźcie sobie, że dzięcioł podobny numer wykonuje… nawet 15 tys. razy dziennie. Jak to się dzieje, że ptak ten w ogóle funkcjonuje, skoro przyjmuje na głowę większe obciążenie w jeden dzień niż Andrzej Gołota przez całą zawodową karierę? Otóż odpowiedzi trzeba szukać w nadzwyczajnym przystosowaniu tego ptaka do uderzania dziobem w drzewo. Konstrukcja jego czaszki to przykład wspaniałej inżynierii przyrody, przy której mogą się schować ergonomiczne zderzaki w naszych samochodach.
Zacznijmy od mózgu dzięcioła. Jest on tak skonstruowany, że wypełnia wnętrze całej czaszki. Nie jest tak jak u człowieka zawieszony w płynie mózgowo-rdzeniowym. Podczas uderzenia pozostaje więc nieruchomy. Specjalnie przystosowane są też oczy dzięcioła. Dodatkowa trzecia powieka dba o to, aby gałka oczna się nie przemieszczała, zapobiega też rozdarciu siatkówki. W niwelowaniu drgań pomagają też dzięciołowi mięśnie i...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: