Ridentem dicere verum

Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku bywałem tam często. Dojeżdżało się do placu Zawiszy w Warszawie, potem szło się na plac przed Dworcem Głównym, ale zaraz za budynkiem trzeba było skręcić w prawo, dalej – już „nieoficjalnie” – przechodząc w poprzek torów między pociągami z ekspozycji, z jednego zabytkowego wagonu przez drugi, dochodziło się położonego na ostatnim peronie budynku Muzeum Kolejnictwa.

Tam, w tzw. sali lustrzanej, odbywały się próby teatru miłośniczego „Parabuch”, będącego wówczas teatralną wizytówką Domu Kultury Kolejarza w Warszawie. Teatr, notabene istniejący do dziś, kierowany „od zawsze” przez reżysera Ryszarda Jakubisiaka, stanowi jeden ze skarbów na mapie kulturalnej Polski, oferując publiczności doskonałe spektakle – od klasycznych komedii Fredry po „Odprawę posłów greckich” Kochanowskiego. To w tym teatrze swoją karierę zaczynał m.in. Tomasz Sapryk. Na peron Muzeum Kolejnictwa podstawiano czasem „salonkę”, która podczepiona do normalnych składów woziła trupę na krajowe festiwale. Teatr „Prabuch” miał za swą maksymę horacjańską dewizę „Ridentem dicere verum”, czyli „Śmiejąc się, mówić prawdę”. I teatr, i muzeum stanowiły pole, na którym stykała się użytkowa działalność kolei państwowych z kulturą i dbałością o dziedzictwo. Piszę o tym, bo właśnie dowiedziałem się z tekstu Magdaleny Kawalec-Segond w „Tygodniku TVP”, że zbiory Muzeum Kolejnictwa są skazane na zagładę. Placówka zarządzana przez PKP do spółki z sejmikiem województwa nie tylko nie przygotowała żadnej ekspozycji na 100-lecie odzyskania niepodległości, ale, co gorsza, rozpoczyna proces likwidacji działalności. Co za tym idzie – zbiory kolejowe czeka zagłada. Zabytkowe wagony, lokomotywy, mundury kolejarzy, lampy i wiele innych przedmiotów – to wszystko są bezcenne zabytki, część naszego dziedzictwa kulturowego. Źle się dzieje! Ratujmy zbiory muzeum!


 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: