Strategiczny błąd

Znamy już datę wyborów samorządowych. 21 października to jeden z przełomowych momentów tego roku. I to wcale nie dlatego, że politycznie może dojść do przetasowań oraz że Polacy wyrażą swoje zdanie. Niestety, wybory samorządowe to idealny moment do zdestabilizowania sytuacji w naszym kraju.

Pewnie większość z Państwa pamięta atmosferę z 2014 roku, gdy doszło do bezprecedensowego fałszerstwa wyborczego, gdy zawiodły systemy internetowe, PKW nie była w stanie podać wyników, a protokoły były poprawiane do stycznia następnego roku. Oczywiście sytuacja ta nie wzbudziła większego zainteresowania społeczności międzynarodowej. A teraz ćwiczenie intelektualne. Wyobraźcie sobie Państwo, że do powtórki dochodzi w październiku. Po pierwsze, jak reagują na te same nieprawidłowości opozycja, największe media, Unia Europejska, Komisja Europejska i inne? Chyba nie muszę tłumaczyć, że byłaby to rzeźnia. I teraz drugie pytanie: czy w świetle tego, że Rosja ingerowała w proces wyborczy w USA, łudzicie się Państwo, że nas zostawi w spokoju? No właśnie. Mam szczerą nadzieję, że rząd i PiS zdają sobie sprawę z zagrożenia. Jednak z terenu dochodzą różne wieści. Przez trzy lata nie zrobiono nic, aby okrzepł Ruch Kontroli Wyborów, ba, w niektórych miejscach posłowie PiS-u powtarzają pytanie: po co nam teraz kontrola wyborów? Nie wiem, z czego to wynika, jednak mam pewność, że takie zachowanie to gorzej niż głupota, to błąd. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby ten felieton okazał się tylko czarnowidztwem. To jednak w największej mierze zależy również od Państwa. Trzeba bowiem po raz kolejny wykonać pracę i przypilnować tych wyborów. Nie dla tego czy owego kandydata, PiS-u czy Jarosława Kaczyńskiego. Tylko jak zwykle – dla Polski.


 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: