ZOMO jak matka, SB jak tatka

Dodano: 31/07/2018 - Nr 31 z 1 sierpnia 2018

Felieton [Wróg ludu]

Po demonstracjach w obronie niezależności sędziego kapitana Iwulskiego i przedłużenia telefonu – sędziego Milewskiego wysłuchałem głosu Ewy Łętowskiej, zaniepokojonej interwencją policji. Wrażliwość pani Łętowskiej jest znana od 1987 r., kiedy została Rzecznikiem Praw Obywatelskich. ZOMO wtedy lało pałami, gazem i z armatek wodnych każdego, kto znalazł się w zasięgu jakiejkolwiek opozycyjnej manifestacji, nawet zupełnie przypadkowo. Widziałem kolegów bitych do nieprzytomności, kopanych, specjalnie poniżanych, bo odważyli się krzyknąć: „Solidarność” albo „Uwolnić politycznych!”. Ksiądz Suchowolec, był tak nieustannie napadany przez bezpiekę, że zwrócono się nawet do Łętowskiej o pomoc. Odpisała, że nic nie zrobi, bo są to chuligańskie wybryki. Wreszcie w ramach tych „wybryków” księdza zamordowano. Pani Ewa dalej nic nie zrobiła. ZOMO i SB mogły robić, co chciały, a Rzecznik Praw był po to, żeby był. Łętowska stała się ważnym filarem reżimu Jaruzelskiego, który
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze