Krwawa rodzina. Matka wiedziała, że syn zabił

Józef F. pojechał na targ sprzedać prosięta, na miejsce jednak nie dotarł. Samochód ze zwłokami mężczyzny znaleziono zatopiony w rzece. Szybko wykluczono nieszczęśliwy wypadek – to było bestialskie zabójstwo. Poszukiwania oprawców trwały długo, ale w końcu trafili za kratki. Także brat i matka jednego z morderców.

66-letni rolnik prowadził gospodarstwo we wsi Tarnówki (Wielkopolska). Józef F. hodował świnie, a część z nich sprzedawał na targu w pobliskim Grabowie. W środę 9 marca 2016 r., bladym świtem, zapakował prosiaki na przyczepkę i citroënem berlingo pojechał ubić interes. Niestety, do celu nie dotarł, do domu również nie wrócił i nie nawiązał żadnego kontaktu z najbliższymi. Sam także nie odbierał telefonu. Sytuacja była wyjątkowa i dlatego krewni szybko podnieśli alarm, a policjanci powiadomieni o zaginięciu rozpoczęli poszukiwania.

Akcja nie była łatwa, bo w okolicy ciągną się gęste lasy, brakuje monitoringu w mieście ułatwiającego pracę „kryminalnych”, ale ściągnięto psy tropiące, helikopter z kamerą termowizyjną, nawet drony, z których pomocą przeczesywano ogromne połacie terenu. Początkowo bez żadnego efektu, choć odkryto coś zaskakującego. Po lasach błąkały się… prosięta – te same, które rolnik wiózł na sprzedaż. Ale co się stało z Józefem F.?! Mijały dni, a nikt nie potrafił udzielić odpowiedzi na kluczowe pytanie.

Dopiero po niemal tygodniu nastąpił przełom. W miejscowości Gaj, nad brzegiem Warty, dostrzeżono ślady kół prowadzące wprost do rzeki. Oczywiście sprawdzono ten trop i dokonano makabrycznego odkrycia. W wodzie, na dnie, spoczywał zatopiony citroën berlingo, a w aucie leżały zwłoki Józefa F. Gdy samochód wyciągnięto, a ciało przewieziono do zakładu medycyny sądowej i przeprowadzono sekcję, nie było już żadnych wątpliwości... „Wykluczono utonięcie, mężczyzna zginął od uderzeń czymś ciężkim w głowę. Józef F. został zamordowany” – ujawniono.

Śledztwo w sprawie zabójstwa rolnika z...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: