Polska nie wpisuje się w nastrój antyamerykanizmu. W Europie trzeba walczyć o swoje racje

Stany Zjednoczone stanowią filar światowego bezpieczeństwa, zarówno jeżeli chodzi o nakłady, jak i potencjał sił zbrojnych, a także o polityczną wolę jego użycia do zapewnienia obrony sobie i sojusznikom. Z Anną Fotygą, byłą minister spraw zagranicznych, europosłanką Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Wojciech Mucha.








Jak Pani Minister ocenia to, co widzieliśmy podczas ostatniego szczytu NATO? Nie da się ukryć, że prezydent USA Donald Trump był tam najjaskrawszą postacią.

Widzę te wydarzenia inaczej, niż ocenia to opinia publiczna.


To znaczy?

Czytam dokumenty, sprawdzam, jakie decyzje zostały podjęte. Pod tym względem jestem dosyć spokojna. Niezależnie od toczącej się gry dyplomatycznej i narracji medialnych Sojusz potwierdził swoją trwałość.


Skąd taka pewność?

Trwają konflikty zarówno na wschodzie Europy, jak i w południowym jej sąsiedztwie. To powoduje, że tendencja do zwiększania wydatków obronnych się utrzymuje. Jest to proces wciąż dość powolny, stąd amerykańska krytyka. Polska bardzo dobrze wywiązuje się ze zobowiązań i sprawnie realizuje wyznaczone przez NATO cele. To jest dostrzegane w USA.


Ale nie można uciec od tego, że padły bardzo mocne słowa Donalda Trumpa pod adresem Niemiec. Chyba nikt w ostatnich latach tak nie podsumował polityki Berlina i tej swoistej hipokryzji, pozwalającej z jednej strony mówić o Rosji jako o zagrożeniu, a z drugiej – nie wywiązywać się ze zobowiązań i czerpać korzyści energetyczne. Mówię tu o Nord Stream 2.

Od wielu lat byłam bardzo krytyczna wobec Nord Stream 1, a następnie wobec Nord Stream 2. Zdania nie zmieniam i wielokrotnie wypowiadałam się na ten temat na arenie międzynarodowej. Także w tym tygodniu skierowałam do Komisji Europejskiej swoje zastrzeżenia przedstawione w dziesięciu punktach...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: