Niech się mury pną do góry

Przyznam, że w ostatnim tygodniu nic mnie tak nie rozbawiło jak temat zamczyska budowanego w Puszczy Noteckiej. No bo sami Państwo pomyślcie – XXI wiek, niby kosmos i takie tam sprawy, drony, elektromobilność, płacenie telefonem, a tu jak gdyby nigdy nic, w sercu dziewiczego lasu, pną się do góry baszty i krużgany.

Rzecz powstaje na sztucznej wyspie, a dostępu strzeże fosa. Rozbawiła mnie do żywego wieść, że inwestor pytał o zdanie okolicznych mieszkańców. Niczym średniowieczny magnat, ów dobry pan objechał sioła i zaścianki, rozpuścił wici i zasięgnął języka okolicznej gawiedzi. Ta – jak na poczciwców przystało – nie widziała nic złego w pomyśle pana, który zszedł do nich jak ojciec najlepszy. Wiadomo – lepiej wszak żyć w podgrodziu, niż w niechronionej przez bliskość zamku, narażonej na najazdy, osadzie. Oczywiście gdy sprawa „ujrzała światło dzienne” (ciekawe, że nikt wcześniej nie zwrócił uwagi na dźwigi i koparki), rozpoczął się festiwal spychologii. Oberwało się ekologom, służbom leśnym, lokalnym władzom, ministerstwom, poprzedniej i obecnej władzy. Bo jednak zamek w Puszczy to lekka przesada. I jak zawsze, każdy widział winę „po tamtej stronie”. Tymczasem na końcu pojawił się nadzór budowalny i nie stwierdził uchybień. Cóż, uchybień może i nie ma, a rzecz powstaje zgodnie ze sztuką budowania kaszteli i fortec. Zapewne znajdzie też swoich obrońców, którzy nie pozwolą budowli upaść pod medialnym oblężeniem.

Bawi mnie jeszcze jedno. Otóż inwestor, który wpadł na ten genialny pomysł, „od dawna interesuje się zamkami” i dlatego postanowił wcielić w życie przedmiot swojej niewątpliwej pasji. Może to i dobrze. Lepiej, że nie interesuje się np. składowiskami odpadów atomowych, bo biorąc pod uwagę bierność, jaką w tej sprawie wykazali niemal wszyscy, można przypuszczać, że mógłby w owej Puszczy – obszarze chronionym programem Natura 2000 – z powodzeniem zrealizować i taki „fundamentalny projekt”. Oczywiście bez uchybień....
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: