Prawda wychodzi na jaw

Dodano: 04/04/2012

Słyszeli wybuchy Ustalenia naukowców – ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza – prof. Wiesława Biniedy, dr. Kazimierza Nowaczyka i dr. Grzegorza Szuladzińskiego, mówiące o dwóch wybuchach w rządowym tupolewie, potwierdzają słowa świadków, którzy 10 kwietnia 2010 r. byli na smoleńskim lotnisku. Ich zeznania złożone w dniu katastrofy nie pozostawiają cienia wątpliwości – w Tu-154M nastąpiły eksplozje, po których przestały pracować silniki samolotu. W Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie znajdują się m.in. zeznania pilotów samolotu JAK-40, którzy w momencie lądowania rządowego Tu-154M byli na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj. Przylecieli wcześniej z dziennikarzami, którzy następnie pojechali do Katynia. Piloci zostali na miejscu i czekali na lądowanie tupolewa. – Załoga wyszła z samolotu, by zobaczyć lądowanie Tu-154M 101. Wiedzieliśmy, że ląduje, bo tak było słychać w radiu. Podczas naszej rozmowy z załogą Tu-154M 101 nic nie wskazywało na to, by mieli
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze