Musimy myśleć o przyszłości. Jaka pomoc dla rolników?

Nawodnienia pól, afrykański pomór świń, dekolonizacja rynku rolnego – to tylko kilka problemów, z którymi musi zmierzyć się nowy minister rolnictwa. Z Janem Krzysztofem Ardanowskim rozmawiają Jacek Liziniewicz i Wojciech Mucha.


Zacznijmy od bieżącego problemu, z jakim borykają się rolnicy. Susza. Jakie działania są podejmowane?

Obecnie trwa szacowanie skutków suszy. Na podstawie danych Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach wiadomo, że na znacznych obszarach Polski wystąpiły deficyty opadów. Teraz trzeba ocenić, jak ten fakt wpływa na kondycję roślin. Problem jest bardzo zróżnicowany. Inaczej bowiem będzie na glebach żyznych, a inaczej na piachu. Różnice dotyczą także rodzaju upraw i stopnia ich rozwoju. Jednym słowem, trzeba dokładnie wszystko oszacować, bo to jest podstawą do dalszych działań i pomocy. Deklaracja rządu i premiera Morawieckiego jest jednoznaczna: pomożemy rolnikom, bo przecież nie z własnej winy ponoszą straty.

Jak zakładamy, widzi Pan tutaj rolę samorządów?

To mechanizm wymyślony przez naszych poprzedników, że powoływaniem komisji szacującej straty zajmują się gminy. Tutaj jednak pojawił się pewien problem. Niektórzy samorządowcy zaczynają bowiem krzyczeć, że rząd nie pomaga rolnikom i za mało robi. Tymczasem na pytanie: gdzie komisja? – odpowiadają, że nie powołują, bo nie mają takiego obowiązku. Niestety, to typowa gra przedwyborcza, aby zrzucić z siebie odpowiedzialność. Rząd podjął jednak działania natychmiast. Oczywiście jesteśmy przygotowani na wypadek obstrukcji samorządowców. Gdyby nie powołali komisji, zrobi to za nich wojewoda. Przy tym jednak mówię wprost: upublicznimy listy wójtów i burmistrzów, którzy na szkodę własnych mieszkańców nie powołali komisji.

Przynosi to efekty?

Tak. Już mamy 1800 komisji. Następne powstają. W niektórych województwach komisje są tworzone na stałe, co...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: