Coś się jednak stało

Opinie [Mundial: Po kompromitacji polskiej reprezentacji]

Widok „polskich orłów” unikających gry i dbających o to, by reprezentacja Japonii nie została przypadkiem ukarana żółtą kartką, jest wymownym podsumowaniem żenady, jaką zafundowali nam piłkarze podczas wchodzącego właśnie w finałową fazę mundialu w Rosji. Przyznam się Państwu – całą drugą połowę meczu Polski z Japonią przespałem. W obliczu piłkarskiej nudy uciąłem sobie drzemkę. Gdy się obudziłem, z radością skonstatowałem, że „jednak honor obroniono” – wynik 1:0 dla nas mógł na to wskazywać. Z początku nie rozumiałem więc, skąd na portalach społecznościowych pojawiły się całe watahy psów powieszonych na piłkarzach Adama Nawałki. Dopiero któryś z „życzliwych” wytłumaczył mi, że choć wygrali, to w stylu najgorszym z możliwych. Obraz trenera Adama Nawałki, sugerującego jednemu z Polaków, by symulował kontuzję tylko po to, aby na boisko mógł wejść Jakub Błaszczykowski, przejdzie do historii żenady. Podobnie jak gra piłkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni: długie minuty
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze