Na pewno się nie przejmują? Na słynnej uliczce Khao San

Podróże [Tajlandia nocą]

Obserwując wzajemne stosunki „pilnujących” porządku policjantów i puszczających w ich kierunku porozumiewawcze spojrzenia sklepikarzy, dochodzę do wniosku, że tutaj widocznie tak musi być. – Ej, ty! Dziewczyno! Do ciebie mówię! Nie widzisz kartki?! Zakaz fotografowania! –mężczyzna wybiega prosto na spowitą blaskiem latarni uliczkę do spacerującej po niej białej turystki. – Ale... Przecież robię tylko zdjęcie ulicy... – przerażona dziewczyna szuka wytłumaczenia. – Tak, tak… „Ulicy, ulicy...” – agresywny sklepikarz zaczyna przedrzeźniać wystraszoną ofiarę. – Pokaż lepiej aparat, zobaczymy, jaką to ulicę sfotografowałaś. Pogodzona z losem turystka pokornie wyciąga dłoń, prezentując na aparacie wszystkie zrobione w ostatnim czasie zdjęcia. Niestety, wśród nich jest także stoisko, o które tu chodzi. Sklepikarz kasuje wybrane fotografie. Całe szczęście, że zajęty kłótnią nie zauważa mojego aparatu. Schowanego za straganowym winklem. Pstrykam pośpiesznie zdjęcie i jak gdyby
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze