Włoska zmiana

Felieton [Myśli nienowe]

Staliśmy się świadkami ważnej wolty w ciągnącej się już od wielu lat historii kryzysu imigracyjnego. Oto w trakcie szczytu europejskiego, po trwającej całą noc dyskusji szefów państw, przyjęto zaakceptowany przez wszystkich plan działania w sprawie napływu wielkiej fali imigrantów do Europy. Korzystny dla nas. Bez przymusowej relokacji. Jest jasne, że stało się to dzięki ostrej, zdecydowanej postawie włoskiego rządu. Notabene ten nowy rząd jest w Italii nazywany „rządem zmiany”. Tu podpowiadam Włochom: możecie jeszcze, ściągając od nas, mówić o „dobrej zmianie”. Wynik szczytu to także nasz sukces, bo okazało się, że nasza twarda postawa i sprzeciw wobec mechanizmów przymusowej relokacji przyniosły w końcu wygraną, ale… nie oszukujmy się. Dopiero stanowisko Włoch, które zagroziły odesłaniem na bambus całego szczytu, wymogło wszystkie zmiany. Salvini, mający ksywę „kapitan”, a zyskujący właśnie kolejną – „szeryf” – uczynił z tematu inwazji imigranckiej jeden z głównych
     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze