Verhofstadt jak Michnik

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

„Zobaczymy się w sądzie” – tak na wypowiedź Guya Verhofstadta w Parlamencie Europejskim zareagowała Beata Mazurek, rzeczniczka PiS. Szef europejskich liberałów stwierdził, że „Europa ma piątą kolumnę w swoich szeregach: cheerleaderki Putina, które chcą zniszczyć Europę i liberalną demokrację od wewnątrz: Le Pen, Wilders, Farage, Orbàn, Kaczyński, Salvini używają pieniędzy i wywiadu Kremla”. Ale Verhofstadt nie był oryginalny. „Projekt Putinowski to specyficzny populizm nowej generacji, to pełzający zamach stanu” – powiedział w 2015 r. Adam Michnik, odbierając w Paryżu nagrodę „za zasługi dla umacniania współpracy Polski, Niemiec i Francji”. „Ale ten putinizm, ten populizm Putinowski jest zaraźliwy” – kontynuował naczelny lewicowego dziennika. I wymieniał: Węgry Orbána, Czechy Zemana, Słowację Fico, w końcu Polskę Kaczyńskiego. W 2015 roku redakcja z Czerskiej musiała być nieźle przestraszona oczekiwanym zwycięstwem PiS. Ale myli się ten, kto ów Michnikowy „pełzający
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze