Król z Ornety. Legenda sportu niepełnosprawnych

Reportaż [Kulawi sportowcy]

Polaków ogarnął szał biegania. Wielu z nich codziennie wkłada kolorowe buty z ortopedycznymi wkładkami, aby przemierzać kilometry i marzyć o wygranych w wielkich maratonach. Pewnie niektórzy sądzą, że zwyciężając w Nowym Jorku, Londynie czy Rzymie, zostaliby pierwszymi Polakami na pudle. Nic bardziej mylnego. W malutkiej Ornecie, na peryferiach naszego kraju, jest sportowiec, dla którego zwycięstwa w tych imprezach to była codzienność. Orneta to niespełna 9-tysięczne miasteczko na Mazurach. Dosyć typowe dla tego regionu. Niemiecka zabudowa. Malownicze kamieniczki. Rynek z XIV-wiecznym ratuszem. Mało kto jednak wie, że miejscowość ta jest silnym ośrodkiem sportowym. Tamtejszy klub IKS „Smok” to wręcz potęga – regularnie zdobywa medale mistrzostw Polski. Nie słyszeliście Państwo? Nic nie szkodzi. Nikt na co dzień nie śledzi przecież sportu niepełnosprawnych. Wróć. Sportu kulawych.Smoczy trening – Nie czuję się niepełnosprawny, więc nie lubię, kiedy ktoś
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze