Bezkarni do czasu... Zabójca wygadał się policjantom

„Bo zdradzę naszą tajemnicę” – odgrażał się Bogdan G. przyjaciółce, gdy Monika S. wezwała policjantów, bo pijany mężczyzna wszczął w jej mieszkaniu awanturę. I opowiedział mundurowym o dramacie sprzed ponad 20 lat. O tym, jak z zimną krwią – niemalże na oczach kobiety – zamordował jej ojca, a ciało poćwiartował.

Historia, której epilog właśnie się rozgrywa na sali rozpraw warszawskiego sądu, miała początek bardzo dawno temu. Nikt wówczas nie przypuszczał, że dojdzie do tak makabrycznej zbrodni. Na stołecznym Grochowie, w wieżowcu przy ulicy Ostrobramskiej, mieszkała (w latach 90. i wcześniej) rodzina S. Najmłodsza Monika miała ciężkie dzieciństwo. Trudno je nazwać szczęśliwym, choć początkowo zapewne była zbyt mała, aby rozumieć, co się dzieje. Z upływem czasu jednak jej sprzeciw wobec sytuacji w domu narastał. Co gorsza, matka poważnie chorowała i niewiele mogła pomóc nastoletniej córce. Zresztą obie były sterroryzowane przez męża i ojca. Zenon S. na pewno nie mógł uchodzić za wzór głowy rodziny. Często sięgał po alkohol, po pijanemu stawał się agresywny, życie najbliższych zamieniał w koszmar. I nagle – w 1995 r. – Zenon S. znikł. Nikt nie wiedział, co się z nim stało. Wprawdzie żona zgłosiła jego zaginięcie, ale poszukiwania nic nie dały. Policjanci nie zdołali odkryć, gdzie się podziewa poszukiwany, on sam nie dał żadnego znaku życia. Jego los pozostawał nieznany przez ponad 20 lat! Do marca zeszłego roku – wtedy stołeczni policjanci interweniowali w związku z domową awanturą. Pojechali na ulicę Ostrobramską, a w mieszkaniu zastali gospodynię, dzisiaj już 41-letnią Monikę S., i jej konkubenta, starszego o siedem lat Bogdana G. Pijany mężczyzna wywołał burdę i nie mógł się pogodzić z tym, że przyjaciółka wezwała mundurowych. „Zagroził wyjawieniem ich wspólnej tajemnicy” – opowiada prokurator Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Policjanci ujawnili więcej kulisów tamtego zdarzenia.

„Skoro ty tak, to ja...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: