Pan profesor od pogardy. Przemysł nienawiści z nutą pseudointelektualną

Ludzie [Zbigniew Mikołejko]

Ksenofobiczni, zezwierzęceni Polacy o mentalności niewolniczej i przesyconej nienawiścią twardego okrucieństwa i strachu zasługują na pogardę – tak w skrócie można by podsumować publicystykę Zbigniewa Mikołejko, filozofa i historyka religii, profesora z Polskiej Akademii Nauk. O ile Donalda Tuska męczył szum husarskich skrzydeł, „husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski”, o tyle profesora Mikołejko drażni „dziedzictwo zwierzęcego chłopskiego losu, zafałszowanego przez mity o szlacheckim rodowodzie naszego społeczeństwa”. W wypowiedziach profesora, czy to na łamach „Gazety Wyborczej”, czy w audycjach radia TOK FM, godne potępienia są Kościół katolicki w Polsce, papież Jan Paweł II, pamięć o tragedii smoleńskiej oraz ruchy pro-life. Sam profesor może zaś powoływać się na Fryderyka Engelsa i Karola Marksa (w refleksjach dotyczących religii!) i uznawać wkroczenie Armii Czerwonej do
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze