Drzewo władcy piorunów. Symbol narodowy Łotwy

„Dąb rośnie 300 lat. Kolejne trzy stulecia dojrzewa. A następne 300 lat umiera” – tak Łotysze zwykli mawiać o ich narodowym drzewie. Dziś historia o dębie, który nie tylko podtrzymuje niebo czy ściąga pioruny, leczy także przewiduje przyszłość.

Patrząc na to drzewo, trudno nie nabrać pokory. Jest w nim coś takiego, że przytłacza ono swoim majestatem i potęgą. Ogromne i długowieczne dęby od tysięcy lat rozbudzają wyobraźnię ludzi, ale też są przedmiotem wierzeń, mitów i legend. W starożytnej Grecji uważano je za symbol Zeusa, którego przymiotem były również gromy i błyskawice. Kilkaset lat później w basenie Morza Bałtyckiego nieustraszone plemiona nordyckie również kojarzyły dąb z gromami i piorunami, co z pewnością sprawiło, że drzewo to stało się symbolem Thora. Dziś postać tę kojarzymy z filmami Marvella i kreacją wypacykowanego pięknisia Chrisa Hemswortha, ale jeszcze 1200 lat temu był najsilniejszym z pogańskich bóstw. Lasy dębowe były również istotne dla Celtów, a niektórzy twierdzą, że słowo „druid” pochodzi właśnie od nazwy tej monumentalnej rośliny. Po tamtym świecie nic już jednak nie pozostało. Czy aby na pewno?

Ostatni poganie Europy
Gdzie w Europie szukać świętych drzew? W którym kierunku się udać? Kwerenda historyczna musi doprowadzić nas na Łotwę. To tam jeszcze do XV wieku święte gaje były na porządku dziennym, a imię Perkun wzbudzało powszechny szacunek. Bóstwo to było ogólnobałtyjskim bogiem burzy i wojny, strażnikiem moralności oraz sprawcą biokosmicznej płodności. To na terenie dzisiejszej Łotwy przez dziesiątki lat plemiona Zemgalów, Zelów, Kurów i Łatgalów broniły się przed chrystianizacją przeprowadzaną ogniem i mieczem. Siłą rzeczy więc to tam trzeba udać się w poszukiwaniu świętych gai i tajemniczych dębów. Okazja do poszukiwań jest wyjątkowa, bo Łotwa obchodzi właśnie 100. rocznicę uzyskania niepodległości i robi wszystko, by gościom przybliżyć własną historię. A co ciekawe, tę...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: