Przez pączek

Felieton [Myśli nienowe]

Zobaczyłem niedawno film z jakiejś debaty uniwersyteckiej, w trakcie której prof. Monika Płatek powiedziała, iż dzieci „w związkach jednopłciowych rodzi się tyle samo, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych”. Uczestniczący w debacie Janusz Korwin-Mikke wybuchnął śmiechem. Ja także dosłownie padłem po wysłuchaniu światłych słów profesor. Żeby było jasne – w dalszej części dyskusji zarówno pani Płatek, jak i jej akolici, upierali się przy tym absurdalnym twierdzeniu. Padł nawet argument, że jest to tak oczywiste (to rodzenie się dzieci w związkach homoseksualistów), jak to, iż ziemia jest okrągła, a nie płaska. Dość długo dochodziłem do siebie po obejrzeniu tego zaskakującego filmu, szczególnie iż w liceum uczęszczałem do klasy biologiczno-chemicznej i z tego względu mam w pamięci różne rodzaje rozmnażania, ale zawsze mi się zdawało, że jeśli chodzi o ssaki, to raczej jest potrzebny samczyk i samiczka, żeby powstało małe. Ale może nowoczesność tak mocno
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze