Gospodarka rynku i wsparcia

Felieton [Wróg ludu]

Protest niepełnosprawnych, a właściwie grupki ich opiekunów, którzy przyprowadzili do parlamentu swoich podopiecznych, jest tak naprawdę gwoździem do trumny neoliberalnej filozofii Balcerowicza. Masowe poparcie tego protestu przez polityków jego chowu odbiera im jakąkolwiek legitymację do głoszenia idei twardego liberalizmu. I to zresztą jest chyba największy zysk tego, co się stało. Jednym z najlepszych regulatorów gospodarki jest rzeczywiście wolny rynek. Jednak trzeba rozumieć jego ograniczenia. Może kilka przykładów: jeżeli na ruchliwej ulicy pojawią się stragany, to pewnie rywalizację wygrają sprzedawcy mięsa, alkoholu i papierosów. Jednak na życzenie mieszkańców państwo i samorządy ograniczają handel. W takich miejscach często na przykład wolno sprzedawać jedynie kwiaty albo nic. Jeżeli gmina nie prowadzi żadnej polityki lokalowej, to w każdym zakątku pojawi się oddział banku, a znikną restauracje. Dlaczego? Bo bank ma więcej pieniędzy i dorzucając kolejne
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze