Zabili go i… przyszedł na konferencję

Fake news

To był fake news wyższej próby. Najpierw ukraińskie media obiegła wiadomość, że w centrum Kijowa zamordowano Arkadija Babczenkę, rosyjskiego dziennikarza opozycyjnego. Dzień później ten sam dziennikarz wystąpił na konferencji prasowej, tłumacząc, że cała akcja była… prowokacją ukraińskich służb specjalnych. Babczenko miał zostać napadnięty we własnym domu w Kijowie. Według informacji, którą podały media, otrzymał trzy strzały w plecy i zmarł w karetce pogotowia w drodze do szpitala. Dziennikarza opłakiwali przyjaciele, zaroiło się od kondolencji, a ostrze podejrzeń, co oczywiste, skierowane zostało w kierunku Rosji. Tymczasem w ubiegłą środę podczas konferencji prasowej szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Wasyl Hrycak oświadczył, że rosyjski dziennikarz nie tylko żyje, ale jego zabójstwo było inscenizacją. Na dowód tego na konferencji pojawił się sam „uśmiercony”. SBU poinformowało, że dzięki mistyfikacji udało się udaremnić poważną akcję rosyjskich służb, które
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze