Jadą goście, jadą do Strasburga...

Felieton [Widziane z Brukseli]

„Wiwat Maj, Trzeci Maj, dla Polaków błogi raj” – od dwóch wieków śpiewali nasi rodacy. Za to w Strasburgu pod koniec maja, jak co miesiąc, odbyła się sesja Parlamentu Europejskiego. Tym razem z udziałem gości z zewnątrz. Europarlament dość często zaprasza różnych polityków, aby wygłosili swoje credo polityczne. Z ostatnich parunastu lat zapamiętałem głównie fantastyczne przemówienie premiera Jej Królewskiej Mości Tony’ego Blaira. Godne uwagi były też zaczepno-obronne mowy oskarżanych przez zachodnią lewicę o wszystkie możliwe grzechy popełnione i niepopełnione premierów Berlusconiego i Orbána. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie ani jednego słowa (sic!) z mowy Merkel czy towarzyszącego jej Hollande’a. Kilku z tych kilkudziesięciu przywódców zyskiwało przy bliższym poznaniu, jak choćby prezydent Bułgarii Rosen Plewnelijew, bardzo sceptyczny wobec Rosji i zaprzyjaźniony z prezydentem Dudą. Reszta zaciera się w pamięci, bo prezentowała dość jednolitą, bo
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze