Sobibór nadal czeka

Rosja, promotor faszyzmu do 1941 roku, a później faszyzmu największy wróg, wypuściła film o buncie więźniów obozu zagłady w Sobiborze. Państwowy produkcyjniak wrażliwości artystycznej nie podbije – jest zwyczajnie słaby.

Rosyjska prasa zapiała zachwytem nad filmem Konstantyna Chabieńskiego „Sobibór”. Sam Putin podczas spotkania we wrześniu 2017 r. w Moskwie z naczelnym rabinem Rosji Berelem Lazarem zapewniał, że „Rosja będzie bronić prawdy o II wojnie światowej” i wyrażał ubolewanie, że nie ma ona udziału w pracach Muzeum Byłego Obozu Zagłady w Sobiborze. W zamian za to kremlowska propaganda wyprodukowała film o dramacie Holokaustu, który zbiera doskonałe recenzje – ale tylko w Rosji.
29 stycznia Władimir Putin wraz z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu odwiedzili w Moskwie wystawę przypominającą bunt więźniów obozu zagłady w Sobiborze, na czele którego stanął Aleksandr Aronowicz Peczerski. Prezydent Rosji zapewniał, że „nasza pamięć ostrzega przed wszelkimi ideami zdominowania świata na podstawie rasowej, narodowej czy jakiejkolwiek innej wyższości”. Film, który wszedł do europejskich kin, kosztował Rosję 2,5 mln dolarów, jednak nie spełnia propagandowych oczekiwań. Choć jeszcze kilka miesięcy temu rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odgrażał się, że trzeba „niektórym państwom” przypomnieć o faszyzmie, po rosyjskiej premierze 3 maja 2018 roku nadzieje propagandystów stopniały.

Rosja nie może powiedzieć wszystkiego
Rosyjska narracja nadal unika prawdy o II wojnie światowej, przez co opowiadanie o zmaganiach z III Rzeszą pozostanie niepełne, sztuczne, z dziwnymi lukami w opowieści. Choć Władimir Putin mówi zagranicznym rozmówcom o „II wojnie światowej”, to na swoim podwórku musi używać nazwy „wielka wojna ojczyźniana”. Różnica jest zasadnicza – światowa wojna trwała od 1939 roku, a ojczyźniana zaczęła się dwa lata później. Od sierpnia 1939 do czerwca 1941 roku zbrodnicza III Rzesza, tak potępiana...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: