Symetryczny atak „Ranczem”

Felieton [Mucha na dziko]

O tym, że współczesny świat coraz częściej opisywany jest przez narrację i postprawdę, niż przez fakty, powiedziano wiele. Ale opisuje go również fikcja – także popkulturowa. Nic bardziej nie wyraża „amerykańskiego stylu życia” niż wizerunek kowboja, hamburgera, paczki Marlboro czy puszki koli. Te klisze są znane jak świat długi i szeroki. Do tego stopnia, że ktoś przybywający do Nowego Jorku po raz pierwszy w życiu ma wrażenie, że albo już tam był, albo że bierze udział w filmie. Amerykański show-biznes to także filmy i seriale. I oto w jednym z nich – popularnym „Homeland”, opowiadającym o zmaganiu lekko szurniętej b. analityczki CIA ze wszelkim złem świata – padła właśnie fraza, że oto Polska jest jednym z tych krajów, w których umiera demokracja. Rzecz jest tym bardziej „poważna”, że kwestię wypowiada prezydent USA, i to w kluczowej, finałowej, scenie ostatniego odcinka najnowszej serii. Oczywiście z tym „poważna” to przesadzam. Nie brak jednak takich, którzy już
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze