Program solidarności

Bardzo dużo ważkich społecznie i gospodarczo zmian udało nam się dokonać. Ale jeszcze mnóstwo zadań przed nami – jeśli nie damy się podzielić, jeśli wspólnota Polaków odrodzi się trwale, damy radę bez wątpienia.

W chwili, gdy ukazuje się obecny numer „Gazety Polskiej”, trwa posiedzenie Sejmu, na którym rozpatrywane są projekty dotyczące osób niepełnosprawnych przygotowane przez rząd Mateusza Morawieckiego. Nie będą to tylko doraźne rozwiązania, lecz całościowa reforma dotycząca setek tysięcy Polaków i ich rodzin. Od 1 czerwca zostanie podniesiona renta socjalna do poziomu najniższej emerytury – to oznacza, że wzrośnie do 1029,80 zł. To wciąż nie jest dużo, ale to blisko 40-procentowy wzrost – od czasu rządów PO-PSL. Projekt poselski przewiduje wprowadzenie 500 zł na rehabilitację osoby niepełnosprawnej miesięcznie. Ma gwarantować rehabilitację bez kolejek i w miejscu zamieszkania, a także dostęp do 100 wyrobów medycznych, takich jak cewniki, pieluchomajtki, wózki, kołnierze, protezy, protezy czy soczewki dla osób niepełnosprawnych. To wymierne wsparcie najsłabszej, najbardziej poszkodowanej grupy społecznej. Do połowy maja rząd ma przedstawić projekt ustawy wprowadzający daninę solidarnościową – chodzi o to, by najlepiej zarabiający, najzamożniejsi złożyli się na najbardziej potrzebujących – dzięki temu powstanie specjalny fundusz wsparcia osób niepełnosprawnych. To ostatnie oczywiście zostanie głośno oprotestowane przez różnych „liberalnych” (a w istocie wyznawców prymitywnego darwinizmu postkomunistycznych elit III RP) czy „prawicowych” publicystów i ekspertów, którzy zarabiają na tyle dużo (i cenią to sobie bardzo), że mogą przypuszczać, iż danina ta obejmie także ich portfele. Będzie podobny krzyk jak przy rozszerzeniu obowiązku płacenia składek ZUS na wszystkich, także najbogatszych. Jak państwo pamiętają, system III RP wyłączył najzamożniejszych z płacenia na ZUS, bez najmniejszego uzasadnienia. Gdy rząd PiS ten nienależny...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: