Prawo wyjęte z serca wielkiej masy

Felieton [Konteksty]

„Konstytucja 3 maja 1791” Jana Matejki to obraz przepojony radością i poczuciem triumfu. W pochodzie z Zamku Królewskiego, wśród wiwatujących mieszkańców Warszawy, posłowie niosą na rękach marszałka Sejmu Wielkiego, Stanisława Małachowskiego. Trzyma on wysoko tekst Konstytucji 3 Maja, który za chwilę ma zostać zaprzysiężony w kolegiacie św. Jana w obecności króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W odmalowaną na płótnie atmosferę wkrada się pewien zgrzyt: to postać mężczyzny. Leży na ziemi w pozie Rejtana, w jednej ręce trzyma nóż, drugą ściska rękę małego chłopca. Z kieszeni wypadają mu karty do gry i trzos z pieniędzmi, co pokazuje, że jest hulaką i sprzedawczykiem. To Jan Suchorzewski, poseł kaliski na Sejm Wielki. Przekaz głosi, że próbował on nie dopuścić do uchwalenia tego aktu, grożąc, że zabije swojego sześcioletniego synka, nie chciał bowiem, aby „żył w niewoli, jaką daje konstytucja”. Jedni opisywali Suchorzewskiego jako szaleńca, inni jako zdrajcę, ale
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze