Libia - Krajobraz po Kaddafim

Państwo w państwie

Głównym problemem są milicje, które walczyły z reżimem Kaddafiego i do dziś patrolują ulice, „ochraniają” różne instytucje, ścierają się ze sobą, uznając tylko własnych dowódców i lekceważąc tymczasowe władze. Niektóre formacje udało się przekonać do złożenia broni, a część ich członków wcielono do policji i armii. Ale te największe i najbardziej wpływowe rozbrajać się nie myślą. A już na pewno nie za darmo. „Chcemy islamskich, nieoprocentowanych pożyczek, żeby móc żyć w dobrobycie” – mówi Abdullah Naker, dowódca jednej z dwóch dużych milicji w Trypolisie. Twierdzi, że ma pod rozkazami nawet 20 tys. ludzi, i zapowiada utworzenie własnej partii. Podobne ambicje ma Abdel Hakim Belhadż – szef innej dużej milicji w stolicy. Szermuje ideologią islamizmu, a przeciwnicy zarzucają mu wysługiwanie się arabskim monarchiom z Zatoki Perskiej. Belhadż cudem uszedł z życiem spod ostrzału konkurencyjnej Brygady Zintan, gdy jechał na stołeczne lotnisko. To jeden z wielu ważnych obiektów w Trypolisie kontrolowanych przez milicję z Zintan – najlepiej zorganizowaną i wyszkoloną formacje zbrojną w Libii. Nic dziwnego, że jej członek Osama al-Juwali został ministrem obrony. Obrońcy praw człowieka alarmują, że milicje torturują dawnych zwolenników Kaddafiego. Opublikowany w lutym raport Amnesty International dokumentuje liczne przypadki zbrodni wojennych i prześladowań osób podejrzanych o wspieranie obalonego reżimu. Podczas gdy w ośrodkach kontrolowanych przez nowe władze, przetrzymywanych jest ok. 2,4 tys. osób, tysiące więźniów znajdują się w rękach milicji. ONZ szacuje, że tylko w rejonie Bengazi przetrzymuje się bez żadnego nadzoru władz centralnych 8,5 tys. osób.

Federacja trzech prowincji?

6 marca pod Bengazi zjechało ok. 2 tys. przedstawicieli plemion, milicji i politycznych grup wschodniej Libii. Dyskusja nad projektem zmian ustrojowych zakończyła się ogłoszeniem półautonomii Cyrenajki –...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: