Libia - Krajobraz po Kaddafim

Państwo w państwie Głównym problemem są milicje, które walczyły z reżimem Kaddafiego i do dziś patrolują ulice, „ochraniają” różne instytucje, ścierają się ze sobą, uznając tylko własnych dowódców i lekceważąc tymczasowe władze. Niektóre formacje udało się przekonać do złożenia broni, a część ich członków wcielono do policji i armii. Ale te największe i najbardziej wpływowe rozbrajać się nie myślą. A już na pewno nie za darmo. „Chcemy islamskich, nieoprocentowanych pożyczek, żeby móc żyć w dobrobycie” – mówi Abdullah Naker, dowódca jednej z dwóch dużych milicji w Trypolisie. Twierdzi, że ma pod rozkazami nawet 20 tys. ludzi, i zapowiada utworzenie własnej partii. Podobne ambicje ma Abdel Hakim Belhadż – szef innej dużej milicji w stolicy. Szermuje ideologią islamizmu, a przeciwnicy zarzucają mu wysługiwanie się arabskim monarchiom z Zatoki Perskiej. Belhadż cudem uszedł z życiem spod ostrzału konkurencyjnej Brygady Zintan, gdy jechał na stołeczne lotnisko. To jeden z
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze