W Rosji nie będzie złych informacji

Jak podało radio RMF, projekt ustawy mającej zwalczać nieprawdziwe informacje trafił do Dumy. Zgodnie z nim władze dostaną do ręki narzędzia, które pozwolą im (jeszcze łatwiej niż dotychczas) blokować strony internetowe rozpowszechniające plotki lub niesprawdzone informacje. „Podejrzane” strony mają znikać w ciągu 24 h.

Paliwo do takiego ustawodawstwa dała partii Putina tragedia w Kemerowie, gdzie w pożarze centrum handlowego zginęły 64 osoby. Rzecz wstrząsnęła rosyjską opinią publiczną, a w Internecie i nielicznych mediach niezależnych od Moskwy ukazało się wiele relacji, zdjęć, filmów, analiz, ale i krytyki władz lokalnych i centralnych. Pojawiły się przy tym także niesprawdzone i nieprawdziwe dane, zawyżające liczbę ofiar. Jak czytamy, telewizja „Dożd” doniosła o 700 ofiarach, radio Echo Moskwy – o 500.

Krytykowany za tragedię Putin postanowił, że koniec z tym. Walką z „nieprawdziwą” informacją zajmie się instytucja Roskomnadzor. Będzie ona katalogować podejrzane strony. Oficjalnie ma to spowodować, że „fake newsy” znikną, nieoficjalnie mówi się jednak, że ustawa stanie się batem na społeczeństwo obywatelskie i przyczyni się do jeszcze większej cenzury i hegemonii oficjalnych mediów Kremla. Złośliwi dodają, że jeśli chodzi o kłamstwa, to władza nie lubi konkurencji. Gorzej, że Organizacja Reporterzy bez Granic (RSF) obserwuje w rosyjskiej telewizji niebezpieczną tendencję. Chodzi o umniejszanie znaczenia i ignorowanie złych wiadomości, a tym samym autocenzurę. Dość powiedzieć, że Rosja znalazła się na 148. miejscu rankingu wolności mediów Reporterów bez Granic za 2017 rok, obejmującego 180 krajów. Telewizje państwowe lub kontrolowane przez Kreml są jednocześnie głównym źródłem informacji dla większości mieszkańców Federacji Rosyjskiej.


Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała we wtorek o zatrzymaniu sprawców wybuchu na Cmentarzu Obrońców Lwowa, do którego doszło 13 marca. Szef SBU Wasyl Hrycak...
[pozostało do przeczytania 17% tekstu]
Dostęp do artykułów: