Lista Blumsztajna

„Dawno już zrezygnowałem z członkostwa w Stowarzyszeniu, ale przecież pozostaje ono jedyną organizacją z przyzwoitą tradycją i reprezentuje polskich dziennikarzy za granicą. Nie jest więc dla nikogo w tym środowisku obojętne, kto SDP rządzi. Tymczasem podziały w środowisku dziennikarskim są tak radykalne, że nie ma moim zdaniem możliwości wybrania takich reprezentantów, których wszyscy by zaakceptowali. Mam wrażenie, że świat mediów podzielił się znacznie mocniej niż politycy. (...)

Nie ma wspólnych autorytetów, nie sposób uzgodnić powszechnych zasad. Ilość pomyj wylewanych codziennie na kolegów z wrażych gazet przekreśla właściwie możliwość rozmowy, czy po prostu uczestnictwa w tej samej organizacji. Ja na przykład nie wyobrażam sobie obecności w jakimkolwiek stowarzyszeniu np. z panami Sakiewiczem czy Ziemkiewiczem. (...)

Jeśli więc nie możemy być razem, to może się podzielmy. Co do użytkowania wspólnego majątku SDP, można by się jakoś dogadać. Wbrew pozorom, łatwiej dogadać się w sprawie pieniędzy niż ideologii. Powołajmy więc dwa odrębne stowarzyszenia. Ja w każdym razie przyrzekam, że do takiego umiarkowanego, liberalnego i proeuropejskiego zapiszę się natychmiast. Nie będę się specjalnie kłócił o szczegóły deklaracji ideowej i składki też zapłacę”.

Spełnione groźby

Ostatecznie Zjazd SDP nie wybrał ani „radykała” Czabańskiego, ani liberała Cydejki – prezesem został Krzysztof Skowroński, którego dokonania zawodowe nie mogą budzić (może poza wąskim kręgiem pana Blumsztajna) niczyich wątpliwości. Władze organizacji są jak najbardziej pluralistyczne. W Zarządzie Głównym połowa kolegów reprezentuje teren, prezesem oddziału Warszawskiego jest ponownie Grzegorz Cydejko. Doroczne nagrody dziennikarskie (polskie Pulitzery) też rozdano ponad podziałami, honorując obok Anity Gargas zarówno Jacka Hugo-Baadera z „Wyborczej”, jak i Jerzego Haszczyńskiego z „Rzeczpospolitej”. Co się więc takiego stało, że...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: