Lubię latynoskie miasta. Za wyjątkiem tego… Smutne Caracas

Ciemne i smutne. Ponure i groźne. Z czterdziestoma zamordowanymi każdego tygodnia. A może już nawet i z większą ich liczbą. Przecież ta policyjna statystyka cały czas wzrasta. Miasto pogrążone. Ukryte w cieniu niebezpiecznych dzielnic nędzy i pokrytych gęstymi chmurami wzgórz. Dziś coraz częściej miasto głodnych.

Sobota. Luiz, jak co tydzień, jedzie odwiedzić przyjaciółkę mieszkającą na wybrzeżu. Ta sama droga co zwykle. Dwupasmowa, kręta. Zręcznie omijająca okoliczne wzgórza porośnięte groźnie wyglądającymi dzielnicami biedy. Odpowiednikami brazylijskich faveli. Do celu pozostaje jakieś 5 km, gdy zauważa machającego ręką mężczyznę, prosi o pomoc. Obok stoi oparty na lewarku stary, zdezelowany ford. „No tak. Facet nie umie poradzić sobie nawet z prostą wymianą koła” – myśli Luiz i zatrzymuje auto. Niestety. To błąd. I jednocześnie ostatnia w życiu podróż dwudziestolatka.

Zza forda szybko wybiega trzech ukrytych mężczyzn. Spanikowany Luiz próbuje ponownie włączyć silnik. Za późno. Napastnicy są szybsi. Wyjmują pistolety. Słychać już tylko głuche echo kilku strzałów. Matka Luiza zobaczy jego ciało dopiero za kilka dni. Znajdzie je przypadkowy przechodzień. Nie ma już samochodu. Nie ma świadków zdarzenia. I oczywiście szans na znalezienie sprawców. Podobnie jak w przypadku pozostałych morderstw w Caracas – najbardziej niebezpiecznego dziś miasta Ameryki Południowej.

Morderstw takich jak choćby to, gdy znaleziono porzucone ciała dwóch taksówkarzy. Bandyci zorientowali się, że taryfiarze wożą ze sobą pieniądze. A tutaj – w kraju komunistycznego reżimu wojskowego – nie ma ich już praktycznie nikt. Ludzie żyją w coraz większym strachu. I biedzie. W sklepach zaczyna brakować żywności. Przynajmniej raz w tygodniu dochodzi do awarii wodociągów. A w kościołach coraz częściej brakuje… hostii. Przed tegoroczną Wielkanocą kolumbijski episkopat zdecydował o podarowaniu Wenezuelczykom 250 tys. sztuk opłatków. Sytuacja...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: