Lubię latynoskie miasta. Za wyjątkiem tego… Smutne Caracas

Podróże [Ameryka Południowa]

Ciemne i smutne. Ponure i groźne. Z czterdziestoma zamordowanymi każdego tygodnia. A może już nawet i z większą ich liczbą. Przecież ta policyjna statystyka cały czas wzrasta. Miasto pogrążone. Ukryte w cieniu niebezpiecznych dzielnic nędzy i pokrytych gęstymi chmurami wzgórz. Dziś coraz częściej miasto głodnych. Sobota. Luiz, jak co tydzień, jedzie odwiedzić przyjaciółkę mieszkającą na wybrzeżu. Ta sama droga co zwykle. Dwupasmowa, kręta. Zręcznie omijająca okoliczne wzgórza porośnięte groźnie wyglądającymi dzielnicami biedy. Odpowiednikami brazylijskich faveli. Do celu pozostaje jakieś 5 km, gdy zauważa machającego ręką mężczyznę, prosi o pomoc. Obok stoi oparty na lewarku stary, zdezelowany ford. „No tak. Facet nie umie poradzić sobie nawet z prostą wymianą koła” – myśli Luiz i zatrzymuje auto. Niestety. To błąd. I jednocześnie ostatnia w życiu podróż dwudziestolatka. Zza forda szybko wybiega trzech ukrytych mężczyzn. Spanikowany Luiz próbuje ponownie włączyć
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze