Enoch Powell – zapomniany prorok. „Rzeki krwi” i potoki hipokryzji

Świat [50. rocznica przemówienia, które mogło ocalić Europę]

20 kwietnia tego roku minie równo pół wieku od momentu, gdy brytyjski polityk Enoch Powell wygłosił przemówienie przestrzegające przed niekontrolowanym napływem imigrantów. Oskarżony o rasizm, sianie nienawiści i obskurantyzm miał przeciwko sobie lewicę, prawicę i lobby przedsiębiorców, liczących na tanią siłą roboczą. Po swojej stronie miał tylko prawdę. Po 50 latach widać to tylko wyraźniej. „Kiedy patrzę w przyszłość, ogarnia mnie trwoga. Jak ów Rzymianin zdaję się widzieć »rzekę Tyber spienioną krwią«” – te słowa, wypowiedziane przez Enocha Powella, polityka partii konserwatywnej, w 1968 roku w Birmingham, złamały jego karierę polityczną. W dokumencie nakręconym przez BBC w 2008 r., na czterdziestolecie mowy o „rzekach krwi”, cała paleta ekspertów opowiada o fali nienawiści wobec imigrantów, którą ta wywołała na Wyspach Brytyjskich. To typowy sposób rozumowania, stosowany potem wielokrotnie w sporach o imigrację czy multikulturalizm, w którym mówiący o negatywnych
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze