Taksówkarze z Brukseli i car Włodzimierz w koronie

Felieton [Widziane z Brukseli]

W Brukseli, gdy piszę te słowa, jest tuż po szóstej rano. Do Świąt Wielkanocy zostało raptem parę dni, ale więcej tu się mówi o strajku taksówkarzy niż o samych świętach. Brukselscy taksówkarze protestują przeciwko Uberowi, nadciągnęły posiłki taksówkarzy z Francji, co jest rewanżem za pomoc Belgów w czasie protestów w Paryżu. To zwiększa ryzyko, że przewidywana blokada lotnisk i wjazdów do stolicy Królestwa Belgii może mieć nie do końca pokojowy charakter: francuscy kierowcy taksówek, tak jak francuscy rolnicy, bywają spektakularnie krewcy. Nawet podczas „pokojowych demonstracji”. À propos „pokojowych demonstracji”. W stanie wojennym, we Wrocławiu, część manifestantów skandujących właśnie owo hasło: „po-ko-jo-wa de-mon-strac-ja” zmieniała jednak zdanie w trakcie jej trwania i brała w ręce kamienie. Coś o tym wiem. Tak to drzewiej bywało. Przedświątecznego nastroju nie poprawił mi czytany w Brukseli numer amerykańskiego tygodnika „Time”. Jankesi zawsze wyprzedzają
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze