Szpieg na Facebooku

Warszawski sąd do 21 czerwca aresztował Marka W., urzędnika jednego z gospodarczych ministerstw, zatrzymanego przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Marek W. pracował w Ministerstwie Energii, a w internecie szukał znajomych. I znajdywał. Nawet w rządzie i w mediach.

Z wnioskiem o trzymiesięczny areszt dla mężczyzny wystąpił prokurator z mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut szpiegostwa. „Ten, kto bierze udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10” – stanowi art. 130 par. 1 Kodeksu karnego. – Z materiałów ABW wynika, że Marek W. przekazywał funkcjonariuszom rosyjskich służb specjalnych informacje dotyczące planowanych działań polskiego rządu wobec budowy gazociągu Nord Stream 2 – poinformował PAP rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn.

W całej sprawie jest jeszcze jedna niepokojąca kwestia. Zatrzymany mężczyzna był szalenie aktywny w mediach społecznościowych. Tylko autor niniejszej rubryki miał z nim ponad 20 „wspólnych znajomych”, w tym dziennikarzy, a także polityków – na przykład prezydenckiego ministra czy wysokiego urzędnika z Kancelarii Premiera. Po co anonimowy urzędnik budował tak rozległą sieć kontaktów? Nie wiadomo. Być może chciał się „zalegendować” w środowisku. Nie wiadomo jednak, czy z jego konta nie korzystały osoby trzecie, które w ten sposób analizowały powiązania i dokonywały typowań, sprawdzeń czy prowokacji. Po raz kolejny przypominamy więc, by w internecie kierować się zasadą ograniczonego zaufania: nie dodawać obcych do „znajomych”, nie ufać nikomu tylko dlatego, że widzimy, że zna go „ktoś, kogo my znamy”. Jeśli wiemy, że obce służby posłużyły się jednym człowiekiem, możemy mieć praktycznie pewność, że nie był to pierwszy i ostatni „szpieg z...
[pozostało do przeczytania 29% tekstu]
Dostęp do artykułów: