Fejkiem w prezydenta

Portal Onet, a za nim inne media, grzmiały w ubiegłym tygodniu: „The Guardian”: Metody Cambridge Analitica wpłynęły na wynik wyborów w Polsce?

Chodzi o ujawnioną aferę współpracy giganta społecznościowego Facebook z firmą Cambridge Analitica. Ta ostatnia miała gromadzić dane o użytkownikach serwisu i wbrew prawu wykorzystywać je potem do budowania strategii w kampaniach wyborczych (m.in. Donalda Trumpa). Nic nie wiadomo o tym, aby z usług firmy korzystał ktoś z polskich polityków, jednak w felietonie „Guardiana” pojawiła się informacja, że „w czasie kampanii prezydenckiej Andrzej Duda był bardzo aktywny na Facebooku, a sama kampania to przykład tego, jak politycy mogą wykorzystać media społecznościowe, by odnieść sukces”. To wystarczyło, aby zbudować piramidę skojarzeń i zarzutów o nieuczciwą kampanię. Autorzy „Gazety Polskiej” od razu sprawdzili te sensacje. Okazuje się, że na całość reklamy w Internecie Andrzej Duda wydał podczas walki o fotel prezydenta ledwie 700 tys. zł. Dla porównania – niemal tyle samo kosztowały… reklamówki i przypinki. Dość powiedzieć, że za tę kwotę kupiono reklamy we wszystkich formach internetowej promocji i nic nie wiadomo o zlecaniu czegokolwiek firmie CA. Prezydent korzystał z narzędzi Facebooka w sposób transparentny i zgodny z etyką social media. O sprawie wypowiedzieli się także politycy. – Nie było żadnej takiej współpracy – oznajmił Paweł Szefernaker, który kierował internetową kampanią wyborczą Andrzeja Dudy. Sam prezydent też odniósł się do tej kwestii. – Nic nie wiem o współpracy z tą firmą. Nigdy o niej nie słyszałem. To jakiś fake news – powiedział. Owszem, fake news. Ale na pewno nie ostatni. Po raz kolejny okazuje się, że wystarczy wziąć jedną wypowiedź na temat Polski, która ukazała się w zachodnich mediach, otulić informacyjną watą, dodać sensacyjny tytuł i rzecz do „grzania” w mediach gotowa. A nuż coś się przyklei?


Google uruchamia fundusz Google News Initiative, w ramach...
[pozostało do przeczytania 22% tekstu]
Dostęp do artykułów: