Jedziemy po raz szósty!

I Wielki Wyjazd na Węgry – 2012 r.
„Niech Europa zobaczy, że Polacy nie zostawią Węgrów samych sobie. Niech ekipa Tuska wie, że o naszych bratankach Węgrach myślimy i o nich nie zapominamy. Niech lewacka Europa zastanowi się, zanim znowu przyjdzie jej do głowy upokarzać dumnych Węgrów” – pisał przed pierwszym Wielkim Wyjazdem Ryszard Kapuściński, szef Klubów „Gazety Polskiej”. Był to wyjazd na przekór przeciwnościom i wbrew krytykom. Tysiące Polaków odetchnęły budapeszteńską wiosną, a widok Węgrów całujących polskie flagi wielu z nas zachowa w sercu do końca życia.

II Wielki Wyjazd na Węgry – 2013 r.
„W Tarnowie pasażerów specjalnego pociągu, wiozącego uczestników II Wielkiego Wyjazdu na Węgry, powitano okrzykami »Chwała bohaterom!«. Sympatycy »GP« wypełnili cały peron, na który wjechał nasz pociąg” – relacjonował portal niezalezna.pl i przytaczał słowa uczestników: „Brzmi szaleńczo. Ale więcej szaleństwa jest w tym, co dzieje się obecnie z Polską i Europą. Jadę zobaczyć ludzi kochających swój kraj, którzy potrafią walczyć o jego suwerenność” – mówił Maciek, dwudziestokilkuletni student prawa z Warszawy. Na miejscu okazało się, że szyki pokrzyżowała nam pogoda. Atak zimy sprawił, że odwołano oficjalne uroczystości, a Polacy byli jedyną zorganizowaną grupą, która składała wieńce w miejscach wspólnej historii obu narodów. Wiele osób nie dojechało. Na domiar złego w drodze powrotnej z powodu awarii lokomotywy pociąg długie godziny spędził na nasypie kolejowym. Nie popsuło to jednak atmosfery.

III Wielki Wyjazd na Węgry – 2014 r.
„Razem z Węgrami, Solidarni z Ukrainą”. Pod takim hasłem wybraliśmy się do Budapesztu chwilę po tym, gdy Władimir Putin ruszył z ofensywą na Krym i Donbas, tuż po tym, jak na kijowskim Majdanie rozstrzelano stu protestujących przeciwko reżymowi Janukowycza. Tym razem podróż odbyła się autokarami – nie mogliśmy spełnić wymagań finansowych PKP Intercity, które podlegały wówczas niesławnemu Sławomirowi...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: