Cios w splot słoneczny

Felieton [Pan Jacek dla ciebie]

Opozycja parlamentarna przez ostatnie ponad dwa lata przystosowywała się do swojej roli. Zapłaciła za to bardzo wysoką cenę, w tym m.in. ośmieszenia liderów i wystawienia ugrupowaniu niepoważnej opinii. Taktyka totalnej negacji i tupania na ulicy w zasadzie napędzała jedynie PiS, a sprzeciwianie się na przykład reformie sądów ugruntowało w społeczeństwie opinię o obrońcach systemu i tego, „żeby było tak, jak było”. W ostatnich tygodniach jednak coś się zmienia. Lewicowe media, do tej pory zajęte wsłuchiwaniem się w to, co do powiedzenia ma Andrzej Rzepliński i w kółko zajmujące się tym, że jakiś komediant powiedział coś o „końcu demokracji”, zaczęły przedstawiać PiS jako formację nieróżniącą się niczym od PO. Na pierwszy ogień poszły kwestie kart kredytowych w MON oraz premii dla rządu – czyli pieniędzy. Politycy PiS-u atakowani za konkrety, gdy nie mogli powtórzyć mantry o „nadzwyczajnej kaście broniącej swoich przywilejów” albo o „totalnej opozycji nienawidzącej
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze