Diabeł mówi po rosyjsku. Krwawe oblicze konfliktu w Syrii

Świat [Tragedia we Wschodniej Gucie]

„Piekło na ziemi” – tak sytuację w bombardowanej Wschodniej Gucie określił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Międzynarodowej społeczności pozostają tylko słowa. Zawieszenie broni, uchwalone w rezolucji Rady Bezpieczeństwa, pozostaje na papierze. Rosyjskie i syryjskie samoloty niszczą szpitale, szkoły i domy. Kreml dał wolną rękę Asadowi i Irańczykom, którzy za wszelką cenę chcą zdobyć enklawę. Wschodnia Guta leży na wschodnich krańcach Damaszku. Ta kontrolowana przez rebeliantów enklawa obejmuje kilka sporych miast i zamieszkuje ją około 400 tys. ludzi. Od 2013 r. znajduje się w oblężeniu i pod ostrzałem sił reżimu. W ubiegłym roku Rosja, Iran i Turcja ogłosiły we Wschodniej Gucie jedną z tzw. stref deeskalacji. Dżihadyści są tutaj marginesem, a dominują trzy organizacje rebelianckie: Jaish al-Islam, Faylaq al-Rahman oraz Ahrar al-Sham. Od początku lutego enklawa jest bezustannie bombardowana, ostrzeliwana i atakowana na lądzie.Bomby beczkowe i chlor
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze