Syria - Asad silny słabością przeciwników

Dodano: 13/03/2012 - Nr 11 z 14 marca 2012

Dramat Baba Amr Powstańcy bronili się zaciekle w Homs przez trzy tygodnie. Ulegli dopiero 4. Dywizji Pancernej – elicie elit syryjskiej armii, dowodzonej przez brata prezydenta, „rzeźnika Mahera” Asada. 28 lutego czołgi przypuściły ostateczny szturm. Nie minęły dwie doby, a dowódca Wolnej Syryjskiej Armii płk Riyad al-Asad ogłosił, że jego żołnierze wycofują się „taktycznie” z Baba Amr, aby uchronić życie ok. 4 tys. cywilów uwięzionych w bombardowanej dzielnicy. Rząd szybko ogłosił, że w pełni kontroluje Baba Amr i dał zielone światło dla transportu z pomocą humanitarną Czerwonego Krzyża. Ale już następnego dnia konwój zatrzymano, a na Baba Amr znów zaczęły spadać pociski. W obleganej dzielnicy warunki humanitarne są katastrofalne; brakuje żywności, wody, nie ma pomocy medycznej dla chorych i rannych. Do niedawna jedynym kontaktem były telefony satelitarne, ale i tę formę łączności reżim odciął. Ze szczątkowych doniesień z Baba Amr wynika – jak twierdzi Human Rights
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze