Historia się nie skończyła

Dodano: 30/01/2018 - Nr 5 z 31 stycznia 2018

Feleiton [Wróg ludu]

Teoria amerykańskiego myśliciela (japońskiego pochodzenia) Francisa Fukuyamy o końcu historii od kilkudziesięciu lat usypiała czujność Zachodu w sprawie globalnych zagrożeń militarnych. Jego zdaniem fascynacja liberalną demokracją miała wystarczyć do tego, by światowi przywódcy przestali używać najgroźniejszych środków, czyli wielkich wojen, do rywalizacji o prymat polityczny i gospodarczy. Chyba już pora pokazać, że nic z tego nie wyjdzie, a duże wojny wiszą na włosku. Obraz dostępny Fukuyamie to wizja człowieka otoczonego dobrobytem i ludźmi, którzy przez parę pokoleń nauczyli się cenić to, co już mają, a ambicje lokować jedynie w poszerzeniu swoich dóbr i korzystaniu z takiego stylu życia. Kto by tak nie chciał? Otóż wielu tak nie chce, a jeszcze więcej tak nie może. Świat nie potrafił zlikwidować ogromnych obszarów biedy nawet w państwach najbogatszych. Jeżeli niemal cały wzrost gospodarczy trafia do jednego procenta ludzkości, a pozostała część nie dostaje nic
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze