Rok nie wyrok, czyli cichy bunt sędziów stanu wojennego

Dodano: 30/01/2018 - Nr 5 z 31 stycznia 2018

Felieton [Jedziemy!]

Prawie dwa tygodnie temu rzecznik Sądu Najwyższego oznajmił zdumionej publiczności, iż „nieprawdą jest, że w Sądzie Najwyższym orzekają poufni informatorzy (agenci) aparatu bezpieczeństwa”. W kolejnych zdaniach pisma, które usta Sądu Najwyższego kierowały między innymi do premiera, czytamy: „W SN zasiadają wprawdzie sędziowie, którzy orzekali w czasie stanu wojennego, ale nieprawdą jest, że wydawali wówczas politycznie umotywowane wyroki”. Postanowiliśmy więc w redakcji Minęła20 zajrzeć na wokandy Sądu Najwyższego i sprawdzić, jak oświadczenie rzecznika ma się do rzeczywistości. Zabraliśmy kamerę na jedną z porannych rozpraw w Sądzie Najwyższym i od razu bingo! W trakcie pierwszej tego dnia rozprawy na siedmiu zasiadających za stołem sędziów trzech spełniało warunki, o których kilka dni wcześniej Sąd Najwyższy twierdził publicznie, że nie mają miejsca. Dwóch sędziów w stanie wojennym skazywało opozycjonistów (w Koszalinie i w Bydgoszczy), a trzeci zarejestrowany był w
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze