Bloger na froncie walki z dezinformacją

W ostatnich dniach głośnym echem odbiła się sprawa Marcina Reya, blogera i autora strony „Rosyjska V kolumna w Polsce”, która opisuje działalność osób i środowisk realizujących (świadomie lub nie) rosyjską strategię dezinformacji.

O Reyu było ostatnio głośno za sprawą kontrowersji, jakie wzbudził jego raport poświęcony działalności Fundacji Otwarty Dialog. Publicysta opisał podejrzane działania znanych z antyrządowych protestów Bartosza Kramka i Ludmiły Kozłowskiej – głównych twarzy Fundacji. Jak dowodzi w swoim raporcie, duża część środków na działanie Fundacji pochodzi ze źródeł, które można uznać za co najmniej kontrowersyjne, w tym od ludzi, którzy wykonują zlecenia na rzecz rosyjskiej marynarki wojennej. Fundacja poczuła się urażona publikacją i teraz żąda od Reya… 550 tys. zł i skasowania wszystkich wpisów na jej temat. W razie odmowy zapowiada starania o likwidację całego profilu „Rosyjska V Kolumna w Polsce”.

– Fundacja broniła i broni wielu osób, które tego potrzebowały, jak np. Ukraińców uwięzionych w Rosji, ale największe wysiłki wkłada w obronę takich ludzi jak kazachski oligarcha Muchtar Ablyazow. Jest on opozycyjny wobec tamtejszych władz, ale jego działania biznesowe budzą bardzo daleko idące wątpliwości. Odsyłam do mojego raportu – mówił Rey na łamach „Codziennej”. Zwraca on także uwagę, że Fundacja Otwarty Dialog nie udzieliła wyczerpujących odpowiedzi na kwestie podniesione w jego raporcie.

Rey jest jednym z bardziej znanych specjalistów w zakresie działania rosyjskich mechanizmów dezinformacji, a jego strona cieszy się sporą popularnością, także wśród ekspertów. Ostatnio tłumaczył jej działalnie na antenie 1 Programu Polskiego Radia: – Celem rosyjskiej dezinformacji jest kierownictwo państwa, ale jest to realizowane poprzez obywateli państwa. Dlatego (…) potrzebny jest oddolny zryw internautów, bo tylko w ten sposób można walczyć z dezinformacją. (…) Potrzebne jest pospolite ruszenie...
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: