Hollywood wzruszone meksykańskim świętem zmarłych w „Coco”. Złote Globy dla hymnu na rzecz rodziny

Dodano: 16/01/2018 - Nr 3 z 17 stycznia 2018

Kultura [Film]

„Jeśli wiesz, skąd pochodzisz, będziesz wiedział, dokąd zmierzasz” ‒ tak tuż po otrzymaniu tegorocznych Złotych Globów mówił o przesłaniu swojego filmu pt. „Coco” meksykański reżyser Adrian Molina. Nagroda dla filmu, który zaprzecza wyznawanym przez świat show-biznesu wartościom, przeszła bez szerszego echa. A szkoda... Tegoroczne Złote Globy zdominowała, jak można było się spodziewać, tematyka praw kobiet. Czarne dywany, czarne stroje gwiazd solidaryzujących się z akcją #Meetoo i 90 procent nagrodzonych produkcji, które dotyczyły właśnie emancypacji kobiet. Statuetka dla „Lady Bird”, Kate Moss została nagrodzona za rolę w „Opowieści podręcznej”, cztery wyróżnienia otrzymały też fenomenalne „Wielkie kłamstewka” produkcji HBO. Pośród tych nieco pretensjonalnych wystąpień i politpoprawnych produkcji znalazła się animacja, która zrywa z kilkoma funkcjonującymi w świecie Hollywood tabu. To najbardziej wartościowa i w pewnym sensie przełomowa produkcja doceniona przez jury
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze