Hollywood wzruszone meksykańskim świętem zmarłych w „Coco”. Złote Globy dla hymnu na rzecz rodziny

„Jeśli wiesz, skąd pochodzisz, będziesz wiedział, dokąd zmierzasz” ‒ tak tuż po otrzymaniu tegorocznych Złotych Globów mówił o przesłaniu swojego filmu pt. „Coco” meksykański reżyser Adrian Molina. Nagroda dla filmu, który zaprzecza wyznawanym przez świat show-biznesu wartościom, przeszła bez szerszego echa. A szkoda...

Tegoroczne Złote Globy zdominowała, jak można było się spodziewać, tematyka praw kobiet. Czarne dywany, czarne stroje gwiazd solidaryzujących się z akcją #Meetoo i 90 procent nagrodzonych produkcji, które dotyczyły właśnie emancypacji kobiet. Statuetka dla „Lady Bird”, Kate Moss została nagrodzona za rolę w „Opowieści podręcznej”, cztery wyróżnienia otrzymały też fenomenalne „Wielkie kłamstewka” produkcji HBO. Pośród tych nieco pretensjonalnych wystąpień i politpoprawnych produkcji znalazła się animacja, która zrywa z kilkoma funkcjonującymi w świecie Hollywood tabu. To najbardziej wartościowa i w pewnym sensie przełomowa produkcja doceniona przez jury. Film „Coco” wytwórni Pixers jest przeznaczony zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. „Zakazane” w pewnym sensie tematy, które dzięki reżyserowi Adrianowi Molinowi uzyskały niejako „nowe życie”, to m.in. przywiązanie do rodziny i narodowych tradycji duchowych, ukazanych tym razem nie jako element opresyjnego społeczeństwa, lecz źródło realnej siły.

Naprawdę trudno uwierzyć, że w mieście, w którym ogromną popularnością (szczególnie wśród gwiazd) cieszą się kościoły wyznające wiarę w kosmitów czy grupy religijne zajmujące się udowadnianiem, że ziemia jest płaska, dzieło opowiadające o katolickim święcie zmarłych (meksykańskim „Dia de Muertos”) uzyskuje jedną z najważniejszych nagród.

Tytułowa Coco to prababcia głównego bohatera, ostatnia z rodu, która pamięta swojego ojca – wyklętego przez rodzinę muzyka, nieobecnego przez to na ich rodzinnym ołtarzyku. A bohater to chłopiec, który musi przejść do świata umarłych, żeby odnaleźć swojego przodka i...
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: