Wielcy wykluczeni

Przekonał się o tym przed laty tak uwielbiany obecnie Władysław Bartoszewski. Jeszcze kilka lat temu media pokazywały go o wiele mniej chętnie, a „Gazeta Wyborcza” robiła sobie z niego niewybredne żarty. Wszystko zmieniło się od czasu, gdy Bartoszewski najpierw wypowiedział wojnę Kaczyńskim, a później zdecydował o podporządkowaniu się regułom gry dyktowanym przez media. Od tego momentu stał się uwielbianym starszym panem, od którego wszyscy powinni się uczyć. Inna sprawa, że od tego momentu jego słowa przestały już cokolwiek znaczyć, a on sam zajął się głównie trwonieniem niewątpliwego autorytetu i psuciem sobie końcówki ładnego przecież życiorysu. Ale nie wszystkich udaje się ostatecznie przeciągnąć na stronę Salonu. Jarosława Marka Rymkiewicza, choć przyznano mu nawet „Nike”, kupić się nie udało. Ci jednak, którzy nie decydują się na dogadanie z Salonem, muszą zmierzyć się z jedną z kilku strategii. Mogą być systematycznie opluwani. Taką metodę zastosowano przede wszystkim wobec
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze