Stara Unia idzie na rympał

Felieton [Widziane z Brukseli]

W Brukseli, gdzie piszę te słowa, zapadły decyzje dotyczące unijnych agencji – sierot po Brexicie. UE ma 44 agencje. Polska ma jedną, rzeczywiście ważną – FRONTEX – czyli Europejską Agencję Straży Granicznej i Przybrzeżnej. Najwięcej tychże agencji ma Belgia – 6, i Francja – 4. Ale są też takie kraje w UE, które nie mają siedziby żadnej z nich (choćby Słowacja, Chorwacja, Łotwa czy Rumunia). Brytyjskie referendum dało szansę, aby ten niesprawiedliwy podział zmienić. Bruksela z tej możliwości nie skorzystała. Łupami podzieliła się Francja (Europejski Urząd Nadzoru Bankowego, EBA) i Holandia (Europejska Agencja Leków, EMA). Jest w tym pewna – choć przewrotna – logika: i Paryż, i Haga były „ojcami założycielami” najpierw Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a następnie jej córki o nazwie EWG oraz jej wnuczki o nazwie Unia Europejska. Cóż, we współczesnej UE „swój do swego po swoje”. Z solidarnością europejską nie ma to nic wspólnego, bo owa solidarność powinna w sposób
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze