Armenia - Początek „demubarakizacji”?

Warto przypomnieć, że Armenia jest tym krajem postsowieckim, który ma najbogatszą tradycję wielkich ulicznych protestów. Dochodzi do nich po każdych większych wyborach. Po ostatnich w 2008 r., przez dwa tygodnie na ulicach Erewania demonstrowało co najmniej 50 tys. ludzi. W końcu władze uderzyły na tłum – zginęło 10 osób, 200 zostało rannych. Po tamtej jatce liderzy HAK przyczaili się, a regularnie organizowane protesty w latach 2009–2010 systematycznie malały. Wyjście na ulice 18 lutego było największą manifestacją od trzech lat – demonstrowało ok. 10 tys. ludzi. Protestujący krytykowali politykę społeczno-gospodarczą władz, domagali się przedterminowych wyborów, odwoływali się do ostatnich „rewolucji” w krajach arabskich i grozili kontynuacją protestów. I faktycznie, 1 marca w demonstracji antyrządowej znowu uczestniczyło 10 tys. ludzi. 17 marca w stolicy zebrało się już kilkanaście tysięcy przeciwników prezydenta Serża Sarkisjana i jego partii HHK. Po raz pierwszy od 3 lat
     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze