Syria - Drżą fundamenty reżimu Assadów

Alawici, Assadowie, BAAS

Baszar Assad rządzi Syrią od 11 lat, kiedy to zmarł jego ojciec Hafez. Partia, na czele której stoją, jest u władzy od 1963 r. BAAS to bliźniacza partia chociażby baasistów Saddama Husajna. Lewicowa (z domieszką arabskiego nacjonalizmu) i totalitarna, całkowicie podporządkowana Assadom.

Od czasów zduszenia przy pomocy czołgów i lotnictwa powstania sunnitów w Hamie w 1982 r. Syria nie zaznała wewnętrznych wstrząsów, nie licząc niewielkich zamieszek na terenach zamieszkanych przez Kurdów. Kraj boryka się dziś jednak z tymi samymi problemami, które prowokują do wyjścia na ulice ludzi w innych krajach regionu – wysokie bezrobocie, zamierający wzrost gospodarczy, represje polityczne. Wreszcie elita rządząca, należąca do innego odłamu islamu niż większość społeczeństwa – sekta alawicka, jest uznawana za herezję przez większość sunnitów syryjskich. Alawici liczą, według różnych ustaleń, 10–20 proc. społeczeństwa, ale ta proporcja odwraca się, jeśli chodzi o elity rządzące. W Syrii żyją obok siebie sunnici, alawici, Kurdowie, Druzowie, chrześcijanie. Alawiccy Assadowie grali dotychczas na różnicach etnicznych, kulturowych i religijnych, które utrudniają powszechne wystąpienie przeciw władzy.

Początkowo wydawało się, że nic nie grozi reżimowi. Gdy w styczniu upadał dyktator w Tunezji, w Syrii państwowe media poinformowały o planach rządu przeznaczenia 250 mln dolarów na pomoc dla 420 tys. najbiedniejszych rodzin. Rewolucja w Egipcie już nie na żarty przestraszyła Assada. W lutym doszło do pierwszych wystąpień, choć jeszcze na niewielką skalę.

Od połowy marca niemal codziennie dochodzi do ulicznych protestów. Reżim spodziewał się kłopotów w Damaszku i tam przygotowywał do konfrontacji. Protesty w innych regionach Syrii, szczególnie w mieście Daraa, zaskoczyły Assada. Władze sięgnęły już nawet po armię. W Daraa mnożą się ofiary. Szczelnie obsadzono granice, zwłaszcza z Libanem – reżim...
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: